GościaK pisze:Jednak musi być i troszkę umiejętności i znajomości sprzętu(nastawów), ja siedziałem pół dnia przed swoim szkiełkiem i nie mogłem zrobić fajnej fotki, zawsze albo refleksy albo rozmazania nie mówiąc o macro
IMO (dopasowane do parametrów własnego sprzętu):
- ostrość ręcznie - bo autofocus to chyba na złość w takich warunkach
- ISO - w przypadku mojego aparatu do 200, 400 już zaciśniętymi zębami, o 800 można zapomnieć - szumy są takie, że aż bolą
- ręcznie dobrać czas naświetlania (dużo zależy od warunków świetlnych - sam poruszam się w zakresie 1/80 do 1/8 sekundy). Ta 1/80 to jak włączę całe światło, które mam dostępne w baniaku. Im dłuższy czas, tym oczywiście większa szansa na rozmazanie zdjęcia.
- przesłonę pozostawiam zwykle na automacie, w kiepskich warunkach należy być gotowym na jej niskie wartości i małą głębie ostrości - no ale coś za coś. Manualnie rzadko - gdy muszę mieć dużą głębię ostrości, wtedy często robi się cyrk z koniecznym czasem naświetlania - a w akwarium bardzo często.
- balans bieli - zwykle wybieram predefiniowany, ale na stałe - bo aparat w trybie automatycznym czasem sobie dość swobodnie nimi żongluje. Ręczny balans tylko w jakiś chorych warunkach (do chorych warunków zaliczają się niektóre baniaki oświetlone świetlówkami wybarwiającymi).
- myśleć, co się chce pokazać. Drastycznie wówczas rośnie ilość zdjęć, które można potem pokazać.
Rafał